
Kochana Rodzino, Przyjaciele, Darczyńcy,
Moja misja dobiegła końca. Piszę ten list, będąc już w Polsce, próbując przyzwyczaić się do braku wszechobecnej muzyki na ulicach, do zorganizowanego ruchu samochodowego, do tego, że wszyscy mnie przepuszczają na pasach 🙂 i do życia bez awokado i mango każdego dnia :).
Moja misja trwała dokładnie 17 miesięcy i jeden tydzień. Był to czas wielkich łask, czas radości, tysięcy uśmiechów, czas łez – zarówno tych z radości, jak i tych z bezsilności; czas akceptacji swoich słabości i próby pracy nad samą sobą; czas wielu trudów, czas nauki pokory i zaufania w Boże prowadzenie; czas porzucenia
wszystkiego, co moje – moich pomysłów, moich planów, moich wyobrażeń.
